poniedziałek, 30 marca 2015

sobota, 28 marca 2015

Rozdział 1

Szłam wraz z Megan po ścieżce. Byłyśmy totalnie zalane, a ona wybiegła na ulicę. Pobiegłam za nią, myślałam, że gramy w berka. Prawie przejechał nas samochód. Stanął, a z niego wysiadła młoda kobieta. Mówiła coś, że jesteśmy nieodpowiedzialne i że coś mogło stać. Zaśmiałyśmy się. Wróciła do samochodu i odjechała.
-A żeby coś ci się stało- mruknęłam pod nosem, a Megan parsknęła głośno śmiechem. Wróciłyśmy na ścieżkę. Usłyszałam coś pisk opon i trzask. Spojrzałam przerażona na przyjaciółkę, a ona na mnie. Podbiegłyśmy do mostu i ujrzałyśmy samochód, który jest w rzece.
-Musimy zadzwonić po pomoc- krzyknęłam zataczając się. Już miałam wyciągać telefon, od Megan wyrwała go mi z ręki.
-Jesteśmy niepełnotnie, pijane i zjarane-syknęła- Będziemy miały przesrane.
-Więc co zrobimy?
Megan zmarszczyła brwi i spojrzała na samochód ostatni raz.
-Uciekamy.

Obudziłam się przestraszona, czując jak serce wali mi tak mocno, jakby miało wyskoczyć z mojej klatki piersiowej. Złapałam się za nie i spojrzałam na zegar. 5:26. Nie opłacało mi się zasypiać, skoro i tak miałam za pół godziny wstać.
Odkąd ten wypadek się zdarzył, koszmary męczą mnie niemal codziennie. Staram się zignorować to, że mogłam wtedy pomóc tej kobiecie i jej dziecku. Nie myślałam wtedy trzeźwo, a to Megan zdecydowała, żeby uciec. Nie chciałam tego robić, ale gdy zobaczyłam jak ona biegnie, pobiegłam za nią. Nawet gdybym została, nie mogłabym wezwać policji, ponieważ to ona miała mój telefon. Przez resztę wakacji udawałyśmy, że nic się stało. Tylko raz rozmawiałyśmy o tym wypadku i wtedy zdecydowałyśmy, że będzie lepiej, gdy nikt o tym się nie dowie, a my nie będziemy o tym nigdy wspominać. Tak też zostało. Myślałam kilka razy nad tym, aby iść się zgłosić, ale i tak nie miało by to głębszego sensu- oni i tak nie zmartwychwstaną. Położyłam się i patrzyłam w sufit. Dzisiaj zaczynam nowe życie. Idę do nowego liceum, w którym nikt mnie nie zna, więc będę mogła zacząć od początku. Tata bardzo zdziwił się, gdy powiedziałam mu, że idę do liceum psychologicznego. Psychologia to coś, czym zawsze chciałam się zajmować, interesowało mnie to od zawsze. Miałam też jakieś pojęcie o niektórych chorobach, ponieważ na jedną z nich choruje moja matka. Nie odwiedzam jej zbyt często. Po prostu nie potrafię z nią normalnie rozmawiać, czuję jakby była ogromna otchłań między nami. Dlatego też chcę iść do tego liceum. To będzie moja wymówka, będę mówiła, że mam tam dużo pracy, a dojeżdżanie mnie męczy. Kolejnym powodem, dla którego chcę tam iść to Megan. Ona idzie do liceum prawniczego, które jest znacznie bliżej. To nie tak, że chcę przestać się z nią przyjaźnić. Po prostu mam dość tego, że każdy postrzega mnie jako mniejszą wersję jej. Wszyscy mówią, że zawsze myślę to co Megan, powiem to co Megan albo zrobię to co Megan. Nienawidzę tego uczucia. Jesteśmy zupełnie innymi osobami, pod względem wyglądu jak i charakteru. Przypomniało mi się, gdy znalazłam kiedyś jej pamiętnik i przeczytałam go. Wiem, że nie powinnam tego robić, bo to jej własność, ale byłam strasznie ciekawa, czy napisała coś tam o mnie. Nie spodziewałam się tego, co tam znalazłam. Większość kartek była przepełniona tabelkami, w których Megan porównywała mnie i ją. Dodawała sobie więcej punktów za wygląd, co było co najmniej śmieszne, bo zawsze nakłada masę makijażu, podczas gdy ja zostaję naturalna. W wielu kwestiach dodaje sobie więcej punktów niesłusznie, ale przecież jej tego nie powiem. Doliczyła sobie tym, że miała o wiele więcej chłopaków ode mnie. W sumie, to nigdy nie byłam w związku. Uważam, że to jedna z tych rzeczy, która nie jest nam całkowicie potrzebna do życia. Zaoszczędzę sobie tego całego bólu, kłótni i łez. Będę miała łatwiej, a nie gorzej, tak jak Megan sądzi. Nawet już nie orientuję się w tych jej wszystkich związkach.
Już miałam wstawać z łóżka, gdy usłyszałam dźwięk sms.Zdziwiona zaczęłam szukać mojego telefonu w pościeli. Kto normalny pisałby do mnie przed 6 rano?



Od: Nieznany
Wiem, co zrobiłaś w wakacje.

Uniosłam brwi, stukając w ekran. To pewnie Megan. Nie pierwszy raz robi sobie jakieś głupie żarty ze mnie. Kiedyś zadzwoniła do mnie i udawała, że mojego brata ktoś porwał. Nawet zaaranżowała jego płacz i krzyk. Najbardziej śmieszyło ją to, że rozpłakałam się. Nigdy jej tego nie zapomnę.

Do: Nieznany
Bardzo śmieszne, Megan.

Kliknęłam wyślij i wstałam z łóżka. Była już prawie szósta, więc pomyślałam, że mogę zacząć przygotowywać się do szkoły.
Nie mogłam jednak wybić sobie z głowy tego smsa. Od razu stwierdziłam, że to Megan, ale przecież ona nienawidzi wstawać rano. I o co mogło jej chodzić z tymi wakacjami? O jakąś imprezę? Chyba, że o ten wypadek. Nie, to przecież niemożliwe. Uznałyśmy, że nigdy o tym nie wspomnimy, a ona teraz napisałaby tak o tym bez żadnych przeszkód? Chociaż po niej można spodziewać się wszystkiego.
Zdziwiona zaczęłam szukać mojego telefonu w pościeli. Kto normalny pisałby do mnie przed 6 rano?



Od: Nieznany
Wiem, co zrobiłaś w wakacje.

Uniosłam brwi, stukając w ekran. To pewnie Megan. Nie pierwszy raz robi sobie jakieś głupie żarty ze mnie. Kiedyś zadzwoniła do mnie i udawała, że mojego brata ktoś porwał. Nawet zaaranżowała jego płacz i krzyk. Najbardziej śmieszyło ją to, że rozpłakałam się. Nigdy jej tego nie zapomnę.

Do: Nieznany
Bardzo śmieszne, Megan.

Kliknęłam wyślij i wstałam z łóżka. Była już prawie szósta, więc pomyślałam, że mogę zacząć przygotowywać się do szkoły.
Nie mogłam jednak wybić sobie z głowy tego smsa. Od razu stwierdziłam, że to Megan, ale przecież ona nienawidzi wstawać rano. I o co mogło jej chodzić z tymi wakacjami? O jakąś imprezę? Chyba, że o ten wypadek. Nie, to przecież niemożliwe. Uznałyśmy, że nigdy o tym nie wspomnimy, a ona teraz napisałaby tak o tym bez żadnych przeszkód? Chociaż po niej można spodziewać się wszystkiego.
Po 20 minutach byłam już gotowa do wyjścia, ale miałam jeszcze pół godziny. Postanowiłam, że coś zjem, tak żeby nabrać siłę na dzisiejszy dzień. Marzył się mi się omlet z malinami, ale z powodu moich słabych umiejętności kucharskich i braku owoców, musiałam posilić się tostami. Byłam w połowie drugiego, gdy zadzwonił mi telefon. Megan.
-Cześć kocie, mam do ciebie prośbę. Nie mam pojęcia co jest lepsze: czarne spodenki i biała koszulka czy czarna sukienka? Nie wiem co lepiej pokazuje moje wspaniałe nogi- zaśmiała się w telefon.
-Wybiorę ci coś, jak powiesz mi co miał znaczyć ten sms- ugryzłam tosta.
-Jaki sms?
-Nie udawaj głupiej, Megan- wywróciłam oczami i wstałam od stołu z talerzem.
-Nic ci nie wysłałam. Przecież dopiero wstałam.
Przełknęłam głośno ślinę.
-Przysięgasz?
-Przysięgam.
Zamarłam i zanim się zorientowałam, talerz wylądował na ziemi, roztrzaskując się na malutkie kawałeczki.
-Ana? Wszystko dobrze? Co się stało?
-Nic, wszystko dobrze, tylko potknęłam się i upadł mi talerz. Wiesz co, muszę kończyć, bo będę zaraz wychodzić, pa-rozłączyłam się.
Przeczesałam dłonią swoje włosy i westchnęłam głośno. Ktoś widział nas, jak nie udzieliłyśmy pomocy tej kobiecie. Jak uciekłyśmy z miejsca wypadku. Za to grozi więzienie. Kara będzie jeszcze większa, bo to dziecko mogło przeżyć, gdybyśmy zadzwoniły. Serce wali mi jak szalone, a brzuch boli mnie niesamowicie. Stałam tak roztrzęsiona, dopóki nie dostałam kolejnego smsa, który sprawił że mój żołądek wywinął koziołka.

Od:Nieznany
Teraz mi wierzysz?

Mój oddech przyśpieszył z jakieś trzy razy. Rozejrzałam się wokół siebie, ale nie zauważyłam niczego dziwnego. Wszystko jest na swoim miejscu.

Do:Nieznany
Kim jesteś?


Nie czekałam długo na odpowiedź.

Od:Nieznany
Twoim koszmarem.









czwartek, 19 marca 2015

Prolog

Tragiczny wypadek w Mountran

30 czerwca o godzinie drugiej w nocy, samochód jednoosobowy z nieznanego powodu wpadł w poślizg, uderzył w trzy drzewa, po czym wpadł do głębokiej rzeki. Pomoc dla ofiar wypadku przybyła dopiero po ósmej rano, ponieważ nie było żadnych świadków. Dopiero młody biegacz poinformował odpowiednie służby o samochodzie, które znajdowało się w wodzie. W pojeździe znajdowała się młoda kobieta z dwu-letnim synem. Kobieta zmarła tuż po wypadku, jednak dziecko miałoby szansę na przeżycie, gdyby pomoc przybyła wcześniej. Syn umarł wskutek wyziębienia. Pogrzeb odbędzie się 4 lipca o godzine czternastej w kościele Naszej Jezusowej Łaski.