talking body
czwartek, 2 kwietnia 2015
środa, 1 kwietnia 2015
poniedziałek, 30 marca 2015
sobota, 28 marca 2015
Rozdział 1
Szłam wraz z Megan po ścieżce.
Byłyśmy totalnie zalane, a ona wybiegła na ulicę. Pobiegłam za
nią, myślałam, że gramy w berka. Prawie przejechał nas samochód.
Stanął, a z niego wysiadła młoda kobieta. Mówiła coś, że
jesteśmy nieodpowiedzialne i że coś mogło stać. Zaśmiałyśmy
się. Wróciła do samochodu i odjechała.
-A żeby coś ci się stało-
mruknęłam pod nosem, a Megan parsknęła głośno śmiechem.
Wróciłyśmy na ścieżkę. Usłyszałam coś pisk opon i trzask.
Spojrzałam przerażona na przyjaciółkę, a ona na mnie.
Podbiegłyśmy do mostu i ujrzałyśmy samochód, który jest w
rzece.
-Musimy zadzwonić po pomoc-
krzyknęłam zataczając się. Już miałam wyciągać telefon, od
Megan wyrwała go mi z ręki.
-Jesteśmy niepełnotnie, pijane i
zjarane-syknęła- Będziemy miały przesrane.
-Więc co zrobimy?
Megan zmarszczyła brwi i spojrzała
na samochód ostatni raz.
-Uciekamy.
Obudziłam się
przestraszona, czując jak serce wali mi tak mocno, jakby miało
wyskoczyć z mojej klatki piersiowej. Złapałam się za nie i
spojrzałam na zegar. 5:26. Nie opłacało mi się zasypiać,
skoro i tak miałam za pół godziny wstać.
Odkąd ten wypadek
się zdarzył, koszmary męczą mnie niemal codziennie. Staram się
zignorować to, że mogłam wtedy pomóc tej kobiecie i jej dziecku.
Nie myślałam wtedy trzeźwo, a to Megan zdecydowała, żeby uciec.
Nie chciałam tego robić, ale gdy zobaczyłam jak ona biegnie,
pobiegłam za nią. Nawet gdybym została, nie mogłabym wezwać
policji, ponieważ to ona miała mój telefon. Przez resztę wakacji
udawałyśmy, że nic się stało. Tylko raz rozmawiałyśmy o tym
wypadku i wtedy zdecydowałyśmy, że będzie lepiej, gdy nikt o tym
się nie dowie, a my nie będziemy o tym nigdy wspominać. Tak też
zostało. Myślałam kilka razy nad tym, aby iść się zgłosić,
ale i tak nie miało by to głębszego sensu- oni i tak nie
zmartwychwstaną. Położyłam się i patrzyłam w sufit. Dzisiaj
zaczynam nowe życie. Idę do nowego liceum, w którym nikt mnie nie
zna, więc będę mogła zacząć od początku. Tata bardzo zdziwił
się, gdy powiedziałam mu, że idę do liceum psychologicznego.
Psychologia to coś, czym zawsze chciałam się zajmować,
interesowało mnie to od zawsze. Miałam też jakieś pojęcie o
niektórych chorobach, ponieważ na jedną z nich choruje moja matka.
Nie odwiedzam jej zbyt często. Po prostu nie potrafię z nią
normalnie rozmawiać, czuję jakby była ogromna otchłań między
nami. Dlatego też chcę iść do tego liceum. To będzie moja
wymówka, będę mówiła, że mam tam dużo pracy, a dojeżdżanie
mnie męczy. Kolejnym powodem, dla którego chcę tam iść to Megan.
Ona idzie do liceum prawniczego, które jest znacznie bliżej. To nie
tak, że chcę przestać się z nią przyjaźnić. Po prostu mam dość
tego, że każdy postrzega mnie jako mniejszą wersję jej. Wszyscy
mówią, że zawsze myślę to co Megan, powiem to co Megan albo
zrobię to co Megan. Nienawidzę tego uczucia. Jesteśmy zupełnie
innymi osobami, pod względem wyglądu jak i charakteru. Przypomniało
mi się, gdy znalazłam kiedyś jej pamiętnik i przeczytałam go.
Wiem, że nie powinnam tego robić, bo to jej własność, ale byłam
strasznie ciekawa, czy napisała coś tam o mnie. Nie spodziewałam
się tego, co tam znalazłam. Większość kartek była przepełniona
tabelkami, w których Megan porównywała mnie i ją. Dodawała sobie
więcej punktów za wygląd, co było co najmniej śmieszne, bo
zawsze nakłada masę makijażu, podczas gdy ja zostaję naturalna. W
wielu kwestiach dodaje sobie więcej punktów niesłusznie, ale
przecież jej tego nie powiem. Doliczyła sobie tym, że miała o
wiele więcej chłopaków ode mnie. W sumie, to nigdy nie byłam w
związku. Uważam, że to jedna z tych rzeczy, która nie jest nam
całkowicie potrzebna do życia. Zaoszczędzę sobie tego całego
bólu, kłótni i łez. Będę miała łatwiej, a nie gorzej, tak jak
Megan sądzi. Nawet już nie orientuję się w tych jej wszystkich
związkach.
Już miałam wstawać z łóżka, gdy usłyszałam dźwięk sms.Zdziwiona zaczęłam
szukać mojego telefonu w pościeli. Kto normalny pisałby do mnie
przed 6 rano?
Od:
Nieznany
Wiem,
co zrobiłaś w wakacje.
Uniosłam brwi, stukając w ekran. To pewnie Megan. Nie pierwszy raz
robi sobie jakieś głupie żarty ze mnie. Kiedyś zadzwoniła do
mnie i udawała, że mojego brata ktoś porwał. Nawet zaaranżowała
jego płacz i krzyk. Najbardziej śmieszyło ją to, że rozpłakałam
się. Nigdy jej tego nie zapomnę.
Do:
Nieznany
Bardzo
śmieszne, Megan.
Kliknęłam wyślij i wstałam z łóżka. Była już prawie szósta,
więc pomyślałam, że mogę zacząć przygotowywać się do szkoły.
Nie mogłam jednak wybić sobie z głowy tego smsa. Od razu
stwierdziłam, że to Megan, ale przecież ona nienawidzi wstawać
rano. I o co mogło jej chodzić z tymi wakacjami? O jakąś imprezę?
Chyba, że o ten wypadek. Nie, to przecież niemożliwe. Uznałyśmy,
że nigdy o tym nie wspomnimy, a ona teraz napisałaby tak o tym bez
żadnych przeszkód? Chociaż po niej można spodziewać się
wszystkiego.
Zdziwiona zaczęłam
szukać mojego telefonu w pościeli. Kto normalny pisałby do mnie
przed 6 rano?
Od:
Nieznany
Wiem,
co zrobiłaś w wakacje.
Uniosłam brwi, stukając w ekran. To pewnie Megan. Nie pierwszy raz
robi sobie jakieś głupie żarty ze mnie. Kiedyś zadzwoniła do
mnie i udawała, że mojego brata ktoś porwał. Nawet zaaranżowała
jego płacz i krzyk. Najbardziej śmieszyło ją to, że rozpłakałam
się. Nigdy jej tego nie zapomnę.
Do:
Nieznany
Bardzo
śmieszne, Megan.
Kliknęłam wyślij i wstałam z łóżka. Była już prawie szósta,
więc pomyślałam, że mogę zacząć przygotowywać się do szkoły.
Nie mogłam jednak wybić sobie z głowy tego smsa. Od razu
stwierdziłam, że to Megan, ale przecież ona nienawidzi wstawać
rano. I o co mogło jej chodzić z tymi wakacjami? O jakąś imprezę?
Chyba, że o ten wypadek. Nie, to przecież niemożliwe. Uznałyśmy,
że nigdy o tym nie wspomnimy, a ona teraz napisałaby tak o tym bez
żadnych przeszkód? Chociaż po niej można spodziewać się
wszystkiego.
Po 20 minutach byłam już gotowa do wyjścia, ale miałam jeszcze
pół godziny. Postanowiłam, że coś zjem, tak żeby nabrać siłę
na dzisiejszy dzień. Marzył się mi się omlet z malinami, ale z
powodu moich słabych umiejętności kucharskich i braku owoców,
musiałam posilić się tostami. Byłam w połowie drugiego, gdy
zadzwonił mi telefon. Megan.
-Cześć kocie, mam do ciebie prośbę. Nie mam pojęcia co jest
lepsze: czarne spodenki i biała koszulka czy czarna sukienka? Nie
wiem co lepiej pokazuje moje wspaniałe nogi- zaśmiała się w
telefon.
-Wybiorę ci coś, jak powiesz mi co miał znaczyć ten sms- ugryzłam
tosta.
-Jaki sms?
-Nie udawaj głupiej, Megan- wywróciłam oczami i wstałam od stołu
z talerzem.
-Nic ci nie wysłałam. Przecież dopiero wstałam.
Przełknęłam głośno ślinę.
-Przysięgasz?
-Przysięgam.
Zamarłam i zanim się zorientowałam, talerz wylądował na ziemi,
roztrzaskując się na malutkie kawałeczki.
-Ana? Wszystko dobrze? Co się stało?
-Nic, wszystko dobrze, tylko potknęłam się i upadł mi talerz.
Wiesz co, muszę kończyć, bo będę zaraz wychodzić,
pa-rozłączyłam się.
Przeczesałam dłonią swoje włosy i westchnęłam głośno. Ktoś
widział nas, jak nie udzieliłyśmy pomocy tej kobiecie. Jak
uciekłyśmy z miejsca wypadku. Za to grozi więzienie. Kara będzie
jeszcze większa, bo to dziecko mogło przeżyć, gdybyśmy
zadzwoniły. Serce wali mi jak szalone, a brzuch boli mnie
niesamowicie. Stałam tak roztrzęsiona, dopóki nie dostałam
kolejnego smsa, który sprawił że mój żołądek wywinął
koziołka.
Od:Nieznany
Teraz
mi wierzysz?
Mój oddech przyśpieszył z jakieś trzy razy. Rozejrzałam się
wokół siebie, ale nie zauważyłam niczego dziwnego. Wszystko jest
na swoim miejscu.
Do:Nieznany
Kim
jesteś?
Nie czekałam długo na odpowiedź.
Od:Nieznany
Twoim
koszmarem.
czwartek, 19 marca 2015
Prolog
Tragiczny
wypadek w Mountran
30 czerwca o godzinie drugiej w
nocy, samochód jednoosobowy z nieznanego powodu wpadł w poślizg,
uderzył w trzy drzewa, po czym wpadł do głębokiej rzeki. Pomoc
dla ofiar wypadku przybyła dopiero po ósmej rano, ponieważ nie
było żadnych świadków. Dopiero młody biegacz poinformował
odpowiednie służby o samochodzie, które znajdowało się w wodzie.
W pojeździe znajdowała się młoda kobieta z dwu-letnim synem.
Kobieta zmarła tuż po wypadku, jednak dziecko miałoby szansę na
przeżycie, gdyby pomoc przybyła wcześniej. Syn umarł wskutek
wyziębienia. Pogrzeb odbędzie się 4 lipca o godzine czternastej w
kościele Naszej Jezusowej Łaski.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


